sobota, 27 lutego 2016

Ziajoki i Strasek Stasek, czyli czary spod igły.

W dzisiejszym poście chciałabym się pochwalić swoimi Szyjątkami, które podpatrzyłam w serii książek Tildy.
Jestem wielką fanką Tildy i gdybym miała więcej wolnego czasu na pewno nie rozstawałabym się z maszyną do szycia.
Pierwszym Szyjątkiem, które wyszło spod igły był strach na wróble, którego nazwałam Strasek Stasek. Uszyłam go chyba trzy lata temu i latem sumiennie strzegł begonii na moim balkonie.







Uszyłam go ze skrawków materiałów nabytych w ciucholandzie i wypełniłam
 watą, ponieważ nie miałam pod ręka niczego innego. 
A oto i kolejni bohaterowie! Ziajoki uszyte podobnie, jak Strasek Stasek, czyli z resztek wszystkiego.

 













Ziajoki uszyłam będąc w ciąży dla mojej córeczki Zosi.
Teraz wiszą nad łóżeczkiem Zosi, nieustannie ziewając. 

Sama nie wiem, co mnie natchnęło na napisanie tego posta. Może pragnienie lata? Za oknem raz śnieg a raz błoto...A może wczorajsze buszowanie po blogu W Moni z Koronkowego Szycia, która igłą tworzy prawdziwe cuda i przypomniała mi o jednej z moich pasji, którą ostatnio zaniedbałam. W najbliższym czasie pod tym względem postanawiam się poprawić.
Papatki :)