sobota, 7 października 2017

Ogródkowe dary cz.2.



     Postów z cyklu Ogródkowe Dary miało być więcej i jakoś przypomniałam sobie o tym dopiero kilka dni temu zrywając ostatnią kalarepkę. Cóż, zdjęcia rzodkiewki, sałaty, porzeczek itd. są ale październik chyba nie jest odpowiednim miesiącem, by je eksponować chociaż w Ogródku Babci Stefci łubin wciąż, jak malowany. Zdjęcia te poczekają więc do następnego roku a dzisiaj koszyk z warkoczem czosnku, sokiem malinowym z przepisu pradziadka Mikołaja, kalarepka, koper,lubczyk (ach, ten zapach!) i inne ogródkowe dary...
 
 

 

 












































niedziela, 24 września 2017

Zapiekanka ziemniaczana z grzybami i włoszczyzną Teściowej Jasi



     Dzisiaj pierwszy przepis na moim blogu- mam nadzieję, że nie ostatni. Pyszna zapiekanka z przepisu mojej teściowej. Zapiekanka jest prosta i szybka w przygotowaniu a smak i aromat, jakie dają grzyby jest niebiański.
Gorąco zachęcam i życzę smacznego.

Potrzebne będą:

  • 1 opakowanie włoszczyzny      
  • 300 g podgrzybków
  • 500 g ziemniaków
  • 200 g wędzonego boczku
  • 250 ml śmietany 12 %
  • 300 ml bulionu drobiowego 
  • 60 ml oleju
  • 100 g parmezanu tartego
  • sól, pieprz, czarny, świeży rozmaryn, tymianek, natka pietruszki

           Ziemniaki obrać, pokroić w łódki, warzywa w paski. Na oleju przesmażyć boczek, dodać ziemniaki oraz warzywa. Następnie wszystko przełożyć do do naczynia do zapiekania i podlać bulionem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180  st. na ok. 30 min. 
            Podgrzybki oczyścić, pokroić w większe kawałki i przesmażyć na maśle z dodatkiem cebuli i ziół. Pod koniec dodać śmietanę, doprawić. Na prawie miękkie warzywa włożyć grzyby w śmietanie. Posypać serem i ponownie zapiec.


 

niedziela, 10 września 2017

Wrześniowy poranek



Ach, cudny dzień, cudny.
 Wymarzona pogada na spacer, na który zaraz się wybieramy. Trzeba nałapać promieni słonecznych. Na obiad szybka zapiekanka z grzybami z przepisu od mojej Teściowej- podam w następnym poście, kawka z ciasteczkiem (kupnym) i zakładamy swetry i buty i ruszamy. 

Miłego wrześniowego, niedzielnego popołudnia.

Papatki.

P.S. I kilka fotek z mojego pięknego, wrześniowego poranka.


















































piątek, 1 września 2017

Lawenda tu, lawenda tam...



      Pierwszy dzień września a ja wcale nie mam wrześniowego nastroju bo w sercu maj ;) W Ogródku Babci Stefci na nowo zakwitł łubin, pszczoły zapracowane tylko bocianów już jakoś nie widać. Gorąco, uff gorąco...
A w kuchni? Produkcja malinowego soku w toku, powolutku wykopuję czosnek i plotę z niego warkocze.
Zosia ma za sobą pierwszy dzień przedszkola- trzeba dodać bezbolesny. Bunt trzylatka zaczyna kiełkować. Czekam, cierpliwie czekam...
 W domu lawendowo. Na wiosnę nasadziłam tego trochę i teraz bukiet jak znalazł, piękny, pachnący. I pomyśleć,że kilka lat temu wiozłam bukiet tego cudnego ziela z samej Prowansji. 


















































piątek, 4 sierpnia 2017

Wakacje u Prababci Stefci.



Urlop powoli dobiega końca. Szkoda.
Nie było "zagramanicznej" wycieczki. Było swojsko, u siebie, wśród swoich. Było wesoło, słonecznie, kolorowo. 
Zabrałam Zosię na parę dni do Babci Stefci. Była zachwycona- i Zosia i babcia. Babcia miała przy sobie swoją kochaną prawnusię, a Zosia całymi dniami przesiadywała na przemian w basenie i w piaskownicy, polowała na jaszczurki, bawiła się z pieskiem, kotkiem...a ja? Ja chłonęłam tą sielską atmosferę. Wieczorami, gdy Zosia już spała zasiadałam w  babcinym fotelu przed domem i słuchałam koncertów świerszczy, żab, liczyłam pierwsze spadające gwiazdy (sierpień= perseidy), do północy plotkowałam z koleżanką z sąsiedztwa- przy piwku :) Wszystko toczyło się swoim rytmem, bez pośpiechu.





































































wtorek, 1 sierpnia 2017

Nie ma jak w domu



Wczorajszy dzień minął sielsko, spokojnie, no cuuudownie.
Woda, słoneczko, leżaczek, kiełbaska- z ogniska!!!
Takiego leniuchowania trzeba mi było.






























































































W pięknym miejscu mieszkam. Mam tutaj wszystko, co kocham. Góry, lasy, jezioro, ukochane osoby...

Miłego dnia.
Papatki.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Lawendowy wianek



   Lipiec za Nami. Nie wiem jak Wam ale mi przeleciał z prędkością światła. Urlopiku został mi jeszcze tydzień, zapowiada się słonecznie, wręcz upalnie. Wczoraj z Mężusiem było kino a dzisiaj wypad nad Jezioro Czorsztyńskie. W Babcinym Ogródku na rabatce przed wejściem do domu lawenda wiedzie prym. Przeciąga się leniwie do słońca szturchana od czasu do czasu przez zadziorny wietrzyk. Aż szkoda zrywać. Za domem na zacienionym kawałku ziemi barwinek w tym roku bujnie się mości i zaczepia  podstępnie paprocie, jakby chciał je opanować. Ach! Jak ja kocham przyglądać się naturze, kwiatom...
  No i podkradłam i lawendy i barwinka i wianek uwiłam sobie do mieszkania. Mały, prosty, skromny...

Udanego tygodnia :)