wtorek, 8 maja 2018

Majówkowe migawki



Witam Was serdecznie w ten pochmurny dzień.
Prawdę mówiąc nie ubolewam nad tym, że W KOŃCU PADA.
Sucho u Nas, że hej!
Trochę mnie tu nie było z racji pięknej pogody oczywiście, a co za tym idzie prac w Ogródku Babci Stefci, na które poświęcałam każdą wolną chwilę. 
I tak posiałam, co się dało, przekopałam, co się dało. Posadziłam, przesadziłam, aż wypadł mi dysk...
I tak siedzę i piszę, bo w końcu jest czas.
Weekend a dokładnie tydzień majówkowy był boski. Słoneczko, grill, odpoczynek (czytaj motyka, łopata w ruch). Jeszcze sporo do zrobienia, bo mam ambitne plany na a la tarasik ale wszystko w swoim czasie na pewno pokażę.
Za półtora tygodnia jedziemy do Chorwacji- mam nadzieję, że do tego czasu kłopoty z kręgosłupem choć trochę ustąpią.
Ale nie ma co biadolić, w końcu wiosna, zielona, pachnąca i tylko żal, że bez Babci...













































Nie pamiętam nazwy tego kwiecia. Może ktoś, coś?

 




















 

niedziela, 1 kwietnia 2018

Wesołych Świąt!



  Życzę Wam Kochani 
samych radosnych chwil w gronie najbliższych i najukochańszych Wam osób. Zdrowia i dużo miłości. Szczęścia i słońca na każdy dzień.

Wesołych Świąt!!!











































































































































niedziela, 18 marca 2018

Wielkanocna dekoracja



Witam Was serdecznie. 
 Wiosna coś stawia opór i nie chce zagościć w moich stronach. Znowu sypnęło, mrozik chwycił a worek z nasionami dla ptaków opustoszał- a miało starczyć :( 
Tęsknię za Babcią Stefcią, wszystko Ją przypomina. Hiacynt na parapecie- Jej ulubiony wiosenny kwiat, zaraz rozwinie i upoi zapachem.
Zosię choroba trzyma drugi tydzień, mnie coś zbiera, a Małżonek jutro jedzie w delegację.
A dzisiaj, gdy za oknem wietrzysko i śnieg, robiłyśmy z Zosią Wielkanocny wianuszek ze styropianowych jajeczek. Prosta i radosna dekoracja.
 Z resztą zobaczcie... 










Spokojnego tygodnia.

Papatki.
Kamila.


niedziela, 25 lutego 2018

Babcia Stefcia



15.02.1925 - 13.02.2018


Stefcia - in memoriam
ty
silna doświadczeniem
przeżytych lat
promiennym uśmiechem
otulałaś otaczający świat
w nas widziałaś anioły
wędrujące ścieżkami zdarzeń
spragniona uśmiechu wierzyłaś
jesteśmy spełnieniem twoich marzeń
ja
jeszcze wczoraj widziałem
w twoich oczach poranka brzask
dziś otulam się szarym dniem
- bez ciebie barwy straciły swój blask
my
nadejdzie taki dzień
razem będziemy wędrować
nadejdzie taki wieczór
razem będziemy wieczerzać
nadejdzie taki dzień


Najlepszy, najcieplejszy, najcierpliwszy i najmądrzejszy człowiek jakiego znałam. Nauczyła mnie wszystkiego, co dobre. Zawsze była. I chociaż myśl, że kiedyś jej zabraknie dręczyła, to jednak traktowałam to jak jakąś niedorzeczność. Jak to?! Nie ma Stefci?!
13. lutego. Ból i pustka nie do opisania. 
Tyle zapachów, przywołujących Jej obraz. Tyle wspomnień wywołujących uśmiech i wyciskających łzy. 
Cieszę się, że Zosia mogła Ją poznać- uwielbiały się. Zosia ma trzy i pół roku, więc obraz Prababci powinien osiąść gdzieś w Jej pamięci. Będę dbała o to, by tak było.
Zdjęcie jest sprzed trzech lat, z 90-tych urodzin Babci. Wiersz napisał Przyjaciel Rodziny, któremu również skradła serce swoją dobrocią i mądrością.
Wszystko jest tak świeże, że ciężko pisać, więc dodam tylko...
Babciu, kocham Cię.
Dziękuję Bogu, że pozwolił, byś była moją Babcią. 

sobota, 27 stycznia 2018

Pokój z odzysku


Witam Wszystkich, którzy tu jeszcze zaglądają.
Dzisiejszy post należy do tych wnętrzarskich i miał powstać już dawno temu.
Chyba każdy z Nas ma marzenie o własnych czterech kątach. O miejscu, do którego po ciężkim dniu wraca się i gdzie czuje się najbezpieczniej na świecie. Gdzie zawsze jest się sobą.
Ja mam dwa takie miejsca. 
Pierwsze to dom mojej Babci, z którym wiążą się najcudowniejsze wspomnienia. Gdzie było pełno miłości, troski i zrozumienia. Radości i mądrości.
Drugie to mój obecny dom. Mieszkanie w bloku, po rodzicach mojego męża. Miejsce gdzie czuję się dobrze, gdzie dorasta Nasza córeczka, gdzie śmiejemy się i płaczemy. Gdzie spędzamy razem te najcudowniejsze chwile.
Najbardziej lubię pokój dzienny, w którym spędzamy najwięcej czasu. 
Nie jest to pokój wyposażony w najmodniejsze meble prosto z salonu lecz każda prawie rzecz jest z odzysku i jest jedyna. Z resztą zapraszam- kto ma ochotę w moje- jeszcze w świątecznej szacie, skromne progi...


1. Kredens Babci Stefci.
Moja perełka. Pisałam jego historię w jednym z pierwszych postów bloga. Uwielbiam go! To rodzinna pamiątka, której niedługo stuknie setka :)




2. Stolik z maszyny do szycia.
Stelaż dostałam od teścia. Kochany uratował "rupiecia" przed wywózką na wysypisko śmieci. Blat zrobił ze starych dech mój najwspanialszy na świecie przyjaciel- rzeźbiarz :)Wszystko było by OK, gdyby nie te szpetne kolumny moje męża ale coś za coś. Mój kochany ma kolumny a ja od czasu do czasu zarzucę jakimś różem :)









































3.Półka.
Do "kompletu" ze stolikiem-maszyną. Wykonana również ze starej dechy (chyba kiedyś stanowiła część drzwi). Okucia kupiłam w markecie budowlanym i potraktowałam farbą.
























4. Drewniane belki pod sufitem.
Odzyskane z rozbiórki z ponad stuletniego domu!!! Od mojego przyjaciela- rzeźbiarza :) a raczej babci Jego wspaniałej żony. Wysuszone, wyczyszczone i odmalowane. Jak ja kocham te pęknięcia!!!
























5. Skrzynia. 
Wygrzebana w piwnicy teściów. Była w opłakanym stanie ale ja wiedziałam, że to miłość od pierwszego wejrzenia :) Jest mobilna, gdyż ma przymocowane kółka i niezwykle pojemna- a to w małym mieszkaniu rzecz ważna :)


































































5. Mini biuro-biblioteczka ;)
...czyli miejsce, gdzie znajduje się komputer i część książek. Tutaj nie ma niczego z odzysku ale lubię ten kącik. Lubię tu przesiadywać, czytać i pisać posty. Wyjątek stanowi 10. każdego miesiąca, gdy trzeba robić przelewy :(























Dodatki, jak gobelin na ścianie przy oknie czy wazoniki z mosiądzu przywędrowały z targów staroci w Zakopanem i Wiedniu. Obrazki pod półką to zdjęcia mojego miasta wydrukowane z internetu- wyglądają , jak prawdziwe :) Pierwszy to kościół Św. Katarzyny, u którego stóp pod taflą lodu płynie Dunajec. Drugi to Rynek w dniu ogłoszenia niepodległości. Stół przywędrował z domu Babci Stefci ale nie jest taki stary, krzesła dokupione a lampa i kinkiet z LM.
 Muszę podkreślić, że nie było by tych wspaniałych beleczek, stoliczków, kredensu i w ogóle wszystkiego gdyby nie mój najwspanialszy na świecie mąż i mój najwspanialszy na świecie teść.
Chłopcy, jesteście wielcy!!! 

sobota, 2 grudnia 2017

Kalendarz Adwentowy Zosi




     Można powiedzieć, że Święta Bożego Narodzenia za progiem. Można, bo czas leci tak szybko, że zaraz trzeba będzie ubierać choinkę. Niektórzy moi Znajomi na fb, już cieszą się tym drzewkiem w swoich domach. Ja od poniedziałku zaczynam porządki. Małe, bez szaleństw, bo przecież sprząta się na bieżąco ale niektóre zakamarki trzeba będzie przejrzeć.
A dzisiaj prezentuję Adwentowy Kalendarz, który zrobiłam dla mojej Zosi. Gotowcem jest Mikołaj, na którego wykonanie brakło mi po prostu czasu. Każdy renifer jest kieszonką, w której znajdował się cukierek. Jak nietrudno się domyśleć, wszystkie zniknęły w ciągu dwóch dni. Nie pomogły tłumaczenia, że "Codziennie po jednym, Zosiu. Na tym rzecz polega..." Ech, może w przyszłym roku załapie.
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
W tym roku nie kupuję żadnych świątecznych ozdób, bo trochę tego już mam ale obok tych bucików nie mogłam przejść obojętnie :)
 
 
 
Miłego wieczorku.
Papatki.
Kamila