Tyle przygotowań (chociaż w tym roku postanowiłam nie szaleć) i tak wyczekiwane Święta dobiegają końca. Odpoczęłam, nie przejadłam się... :)
Zapomniałam tylko zrobić focie wigilijnemu stołowi. Trudno, zrobię za rok- nie cały ;)
Nie napisałam też świątecznego posta z życzeniami ale ja zawsze wszystkim życzę dobrze, więc też się nic nie stało.
Nauczyłam Zosię śpiewać "Lulaj że Jezuniu" ale jak przyszło do śpiewania, zaśpiewała "Sto lat" (chyba pomyliła narodziny z urodzinami). Dzisiaj mało brakło a urwała by aniołkowi głowę, bo po wrzuceniu pieniążka nią nie kiwnął. Obiecujący dzieciak ;)
Ale choinka stoi i to najważniejsze.
A poniżej kilka foteczek niezdarnych, zrobionych na szybcika...
W tym roku nie upiekłam też ciasteczek na małe prezenciki, za to kupione słodycze udekorowałam suszem. A fotki poniżej są sprzed paru lat.
Dobrej nocy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz